szukasz pracy? 2007-09-20 08:24:00 Bezrobocie w Brazylii wynosi okolo 10%, a ten poziom uzyskiwany jest rowniez poprzez tworzenie tzw. niesamowitych miejsc pracy. Jesli kiedykolwiek na starosc chcielibyscie odpoczac od robienia waszych prestizowych karier, to czekaja na was tutaj takie stanowiska, jak: 1. stroz poranny, popoludniowy, wieczorny albo sobotnio-niedzielny.Niezbedne kompetencje: odpornosc na nude, ponadprzecietna ciekawosc odnosnie zycia prywatnego mieszkancow budynku, kompetencje komunikacyjneZadania: strozowac, glupcze! czyli siedziec na stoleczku przy wejsciu do budynku, mowic dzien dobry i do widzenia, czasem uciac sobie pogawedke z konserwatorem budynkuPreferowane wyksztalcenie: logistyka, dziennikarstwo, socjologia, ew. jakas egzotyczna filologia, inne.2. konserwator budynkuZadania: zamiatac ulice przed budynkiem, trzy razy w tygodniu ubrac sie w biala koszulke polo i wyniesc smieci mieszkancom budynku- zadzwonic do drzwi, odebrac smieci, wrzucic do wielkiego worka i wystawic worek przed drzwi budynku.
Czas poza czasem 2007-09-19 22:59:00 Życie tu się toczy raczej powoli. Zauważyłem ostatnio na przykład, że na ulicy jestem zdecydowanie najszybciej chodzącą osobą. Takim sprężystym krokiem wrocławskiego studenta, który już jest spóźniony na zajęcia, ale musi wstąpić jeszcze po drodze do Empiku po najnowszą Wyborczą z filmem. Tu się ludzie nie spieszą, bo i nie ma po co. Jest tak trochę jak w jednym argentyńskim filmie, o którym Masłowska powiedziała, że najbardziej jej w fabule brakowało zdarzeń. W naszym biurze, jak na Narody Zjednoczone przystało, wiszą cztery zegary. Wynika z nich, że różnica czasu między Fidżi a Nowym Jorkiem wynosi 16 godzin i 5 minut, a między Samoa a Papuą Nową Gwineą 3 godziny i 20 minut. Domyślam się, że w razie konfliktu nuklearnego dowiedzielibyśmy się o nim o parę kwadransów za późno. Również dlatego, że informację o tym musiałaby jeszcze zatwierdzić Genewa, Bangkok i szef biura bezpieczeństwa w Suvie, który od dwóch tygodni jest na z
slynny Polak 2007-09-17 11:07:00 W kraju, w ktorym Walesa jest wylacznie nazwa wodki, a prezydent elektryk ma ksywke Lula, swieci jasno gwiazda pewnego wyjatkowego Polaka, i nie jest nim wcale Papiez. Przeprowadzilam ostatnio nastepujaca rozmowe:("skad jestes, z Polski, ale fajnie"- to juz znacie)a potem bylo tak:-Znam jednego slawnego Polaka...-Pamietasz, jak sie nazywa?-Olisadebe.
Gorączka 2007-09-17 10:56:00 Jak naczytasz się tych wszystkich facebookowych historii swoich znajomych o ich tajskich szefach padających w biały dzień z porażeniem mózgu i całych ambasadach zamykanych z powodu epidemii dengue fever, zaczynasz popadać w małą paranoję.Właśnie się obudziłem, jest czwarta rano. Czuję, że mam gorączkę, ale na dworze jest tak gorąco i wilgotno, że to trudno stwierdzić. Przewróciłem się na drugi bok i przysnąłem, ale jedyne co mi się śniło, to bitwa tocząca się w moim ciele. Bakterie o twarzach marsylskich płatnych zabójców są atakowane przez leukocyty pilotowane przez młodzież o aparycji i manierach stypendystów Sciences Po. Tylko, do cholery, dlaczego wszystkie te krwinki i komórki gadają ze sobą po francusku? Tak czy owak mam nadzieję, że to zwykła grypa, angina albo zapalenie oskrzeli. Na razie nie ma powodu do obaw, nie mierzyłem wszak jeszcze temperatury, być może wmówiłem sobie niedyspozycję, żeby nie iść rano do biura.
Towarzyski wymiar skypizacji 2007-09-15 04:40:00 [21:33:26] Grzegorz Motriuk napisał(a): I pamiętaj podstawową prawdę: w niepiciu też trzeba mieć umiar.[21:35:40] wejcok napisał(a): ty to sie w kime wybierasz chyba co?[21:35:50] wejcok napisał(a): hehe, porypane to wszystko[21:36:10] wejcok napisał(a): nawet jak nas najdzie co by sie przez skypa napic to zawsze jeden bedzie musail pic z rana :D[21:37:07] Grzegorz Motriuk napisał(a): moge sie kiedys poswiecic :)[21:37:38] wejcok napisał(a): kupie keidys kamerke to sie zobaczy[21:37:50] Grzegorz Motriuk napisał(a): u mnie net za wolno działa na kamerke niestety...[21:38:05] wejcok napisał(a): bedziemy pic powoli.
Ryszard Kapuścińki 2007-09-14 20:16:00 Jedna z wielu przyczyn dla których powstał ten blog, była taka: stwierdziliśmy z Podgórską, że wybieramy się trochę dalej niż zwykle się wybiera, że jedziemy doświadczać życia w społeczeństwach nie do końca zeuropeizowamych i że prawdopodobnie będziemy w życiu codziennym doświadczać rzeczy niecodziennych. I że byłoby ciekawie się tym podzielić.To całe piśmiennictwo podśmierdywuje pewnie czasem wielkoświatową pozą, a w we mnie wzbudza ciągłe pytania: "czy jestem jeszcze cool, czy już jestem zmanierowany" i uzależnia mnie od licznika wejść na stronę. A ponad wszystko z każdym postem udowadnia mi, że nigdy nie będę Ryszardem Kapuścińskim, co może ostatecznie okazać się największą porażką mojego życia. Zresztą nie da się w czasach Skype'a i Facebook'a pisać jak Wieszcz, więc tym argumentem będę się wnukom usprawiedliwiał na starość.Na wczorajszej imprezie powinien się miast mnie znaleźć Reporter z Pińska. Prawdopodobnie
Najdziwniejsze państwo świata 2007-09-12 19:24:00 Siedziawszy dziś przed moim błyszczącym laptopem i wykonywawszy szalenie pasjonujący desk research natknąłem się na najdziwniejsze państwo świata.Wyspy Salomona, z których skrajne wysepki leżą 1500 kilometrów od siebie, są najbiedniejszym krajem na ziemi. Produkt krajowy brutto na mieszkańca wynosi tam 600 dolarów (to mniej więcej połowa wartości mojego lśniącego laptopa) i jest ponad dwadzieścia razy niższy niż w Polsce i przeszło sto razy niższy niż w Luksemburgu. Społeczeństwo jest bardzo młode, mediana wieku wynosi 19 lat, i robi się coraz młodsze ze względu na bardzo wysoki przyrost naturalny. Mimo katastrofalnych warunków ekonomicznych, trzęsień ziemi i malarycznego klimatu średnia długość życia wynosi 73 lata i jest wyższa niż na Węgrzech. Poziom analfabetyzmu również nie należy do najwyższych (ok. 25%). Na wyspach Salomona mówi się 80 różnymi językami.Muszę namówić szefa żeby mnie tam wysłał.
Przysposobienie obronne 2007-09-11 17:28:00 Jak wiecie, albo nie wiecie, miałem do wyboru dwa staże. Jeden w Palestynie, drugi na Fidżi. Ponieważ generalnie wolę spadające z drzewa kokosy od bomb spadających z izraelskich helikopterów wybrałem to drugie.Nieważne jednak gdzie jesteś, pracując dla ONZ zawsze musisz odbyć wirtualny trening bezpieczeństwa w terenie. Trening zaczyna się tak: jedzie sobie biały jeep z wielkim UN na drzwiach i na dachu. Nagle zatrzymuje ich podejrzany patrol (chciałbym zauważyć, że jest to trening bardzo rasistowski, bo pracownik ONZ jest biały, a żołnierz czarny). Kierowca jeepa legitymuje się identyfikatorem Narodów Zjednoczonych. Ale żołnierza to nie interesuje, obraz znika, słychać tylko wystrzały z karabinów. Komentarz jest taki, że trzeba uważać i być zawsze czujnym. Moim zdaniem trzeba też ćwiczyć łapanie pocisków zębami.Potem przechodzi się do właściwej części szkolenia, gdzie jesteś informowany, że jednym ze sposobów na walkę ze stresem jest za
relax and come 2007-09-11 08:55:00 Zycie w Brazylii przypomina wizyte w sklepie ze smiesznymi przedmiotami. Wiecie, o czym mowie? Byl kiedys taki sklep w Szklarskiej Porebie, zostalam tam zaprowadzona raz jedyny przez moich rozbudzonych intelektualnie kolegow z podstawowki (i nie mowie wcale o Motriuku juniorze). W owym sklepie mozna bylo kupic takie niezbedne przedmioty jak smierdzace dezodoranty w sprayu, gumy do zucia farbujace otwor gebowy na zielono lub niebiesko, o poduszkach pierdziawkach juz nie wspomne. Codzienna konsumpcja w Brazylii jest nieustanna przygoda. Jestem tutaj otoczona takimi przedmiotami jak mydlo, ktore sie nie pieni, krem do rak, ktory nie daje sie rozsmarowac oraz guma do zucia o smaku i konsystencji betonu. Jest tez maslo, ktore smierdzi jak pasta do butow, jak rowniez czekolada w wersji light. W ramach tropienia ciekawostek dodam jeszcze, ze Durex jest w Brazylii marka tasmy klejacej, a Dr Oetker produkuje herbaty w torebkach.W Brazylii sa tez banki, w ktorych nie mozna zaplacic 5 reais opla
Swastika 2007-09-10 23:37:00 Tak właśnie ma na drugie imię moja land-lady. Read more: Swastika
kochajmy sie! 2007-09-10 18:06:00 "To nie jest do końca tak, że my jesteśmy jakoś specjalnie zakompleksionym narodem. Nie jest też tak, że mamy szczególne powody do dumy. Zasadniczy problem w tym, że my ciągle popadamy ze skrajności w skrajność!" pisze Motriuk.Ha, Polonia brazylijska ma na ten temat inne zdanie. Tutaj byc Polakiem nie wzbudza zadnych szczegolnych emocji, tylko jest po prostu - fajne. Nie wiem ile razy prowadzilam dialog: "skad jestes? A z Polski. Ale fajnie!" Na poczatku reagowalam konsternacja, (niby dlaczego bycie z Polski ma byc fajne? Jest wazne, jest dumne, jest wstydliwe, ale zeby fajne?!). Pozniej pomyslalam, ze dlaczego nie?Z drugiej strony dla Polonii brazylijskiej czas zatrzymal sie pare wiekow temu. Szczesliwcy! Zostalo im oszczedzone zycie z telewizja Trwam, nie widzieli nigdy popisow polskiej reprezentacji pilki noznej, nie odroznia tez Mandaryny od Dody Elektrody. Nie rumienia sie rowniez, jak slysza slowo teletubisie. Tutaj w Brazylii Polacy wciaz czestuja chlebem i sola, wyg
Fiji meat man 2007-09-09 23:44:00 Im dłużej przebywam za granicą, tym wyraźniej dostrzegam nasz zbiorowy stan ducha. To nie jest do końca tak, że my jesteśmy jakoś specjalnie zakompleksionym narodem. Nie jest też tak, że mamy szczególne powody do dumy. Zasadniczy problem w tym, że my ciągle popadamy ze skrajności w skrajność.Małysz wygra: hurra! Piłkarze odpadną: dół. Wynegocjujemy budżet w Brukseli: Marcinkiewicz fika kozły. Rozwali się autobus: flagi do pół masztu.To są rzeczywiście rzeczy o dużym ładunku emocjonalnym i trudno oczekiwać, że będziemy koło nich przechodzić bez mrugnięcia okiem. Może jednak wyszłoby nam na zdrowie, gdybyśmy znaleźli trochę więcej dystansu do rzeczywistości i nie rujnowali sobie psychiki i układu krążenia.Można się wzorować na Arnoldzie (patrz post poniżej), albo na Fidżyjskich świniobójcach. Smacznego!
jak rozpoczac kariere polityczna 2007-09-09 09:29:00 Pewnie niektorzy z was zastanowili sie, czy poza przewrotem wojskowym istnieja jakies inne rownie niezawodne sposoby dostania sie do wladzy. Istnieja. Kariere polityczna nalezy po prostu dobrze rozpoczac.Jest pewien czlowiek, ktory moze byc dla nas przykladem. Jest piekny, mlody, i swiata ciekaw, talentem jezykowym tez moze sie pochwalic. Kariere polityczna rozpoczal tak:Panie i Panowie, oto mlody Arnold Schwarzenegger w Brazylii!
Zagadka polityczna: odpowiedź 2007-09-08 21:00:00 To nie Polska, to Fidżi.Krajem rządzi Komandor Frank Bainimarama. Do władzy doszedł w 2006 roku po czwartym w ciągu dwudziestu lat przewrocie, który był kulminacją długotrwałego sporu pomiędzy rządem a siłami zbrojnymi.Komandor obsadza stanowiska zaufanymi ludźmi. Główne wydanie wiadomości jest prowadzone przez jego bratanka. Nazwisko Bainimarama przejwija się również na witrynach instytucji rządowych, na przykład na stronie głównego statystyka kraju.Społeczeństwo Fidżi dzieli się na natywnych Fidżyjczyków pochodzenia polinezyjskiego i Hindusów. Natywni są w większości chrześcijanami, Hindusi nie. Komandor reprezentuje tych pierwszych, którzy paradoksalnie czują się dyskryminowani na własnej wyspie przez bardziej przedsiębiorczych i bogatszych Hindusów przywiezionych na wyspę w XIX wieku przez Brytyjczyków.W ostatni czwartek Komandor ogłosił stan wyjątkowy aby umożliwić zatrzymania opozycjonistów z partii SDL bez podania wyraźnej przycz
Zagadka polityczna 2007-09-06 16:58:00 W tym kraju rządzi silny przywódca. W imię dobra ogółu prowadzi politykę twardej ręki. Początkowo miał wsparcie dużej części społeczeństwa i choć to poparcie stopniowo maleje, to wciąż utrzymuje się na dość wysokim poziomie. Przywódca obsadza kluczowe stanowiska swoimi ludźmi, również członkami najbliższej rodziny. Wolność mediów nie jest oficjalnie ogragniczana, ale wiadomości telewizyjne prowadzą ludzie nominowani z góry.Społeczeństwo jest podzielone ze względu na przynależność do jednego z obozów. Albo jest się za obecną władzą, albo przeciwko niej. Niemałe znaczenie w tworzeniu się tych podziałów ma też stosunek do religii katolickiej i innych wyznań chrześcijańskich albo do pojęcia narodu.Silny przywódca używa instytucji państwowych do zwalczania opozycji. Dopuszcza się aresztowań członków wrogich partii i ludzi blisko z nimi związanych pod pozorem ich rzekomej antypaństwowej działalności. Zarówno organizacje międzyn
Giertych by się ucieszył ("Czyżby?" zapytacie) 2007-09-05 23:47:00 Ostatnio, w dzień powszedni, za oknem biura, odbył się koncert. Mały park, w parku scena, na scenie artyści. Zaczęli wcześnie--gdzieś o 10 rano. Grali różne szlagiery od "Tears in Heaven" po "I Just Called to Say I Love You"; na gitarze i na syntezatorach. Skojarzyło mi się z jakimiś ulicznymi występami pod tytułem pan udaje, że gra na klawiszach, a za plecami ma schowanego boom boxa. No więc grali tak i grali, ze cztery godziny. A na ławkach siedzieli ludzie i patrzyli jak zahipnotyzowani, ktoś trzymał jakiś transparent "I love you", a ja czułem się coraz bardziej skonfundowany. Później okazało się, że była to ceremonia pogrzebowa (bez obaw, ciało zabrano z parku).Ciekawie jest odkrywać takie nowe miejsce. Na przykład widziałem ostatnio w barze pudełko zapałek przywiązane do kontuaru sznurkiem.A poza tym Suva to zupełnie normalne miasto. Dziewczyny noszą na na szyi iPody, a chłopcy gadają przez komórki. Nawet Roman Giertych by się ucieszył: p
Fidżi, Niue, Tuvalu 2007-09-03 11:10:00 Zacznę od tego, że czytam wiadomości z kraju i oczy otwierają mi się coraz szerzej, mimo że jest 4 rano i nie mogę spać. ABW szuka Krauzego, Lepper przyznaje się do zdradzania żony, Tymochowicz zatrzymany za pedofilię, a Havel mówi, że na nasze wybory powinni przyjechać zagraniczni obserwatorzy. Jeśli szykuje się coup d'étatacik, to ja będę miał już niejakie doświadczenie, bo tutaj przewroty zdarzają się średnio raz na dekadę.***Na razie rzeczywistość obserwuję wciśnięty w tylne siedzenie taksówki, pośród dusznego przestworu oceanu Toyot. Można powiedzieć, że mam szofera, tzn. do i z pracy jeżdżę taksówką na ryczałt, bo mam daleko, a jeszcze nie przekonałem się do transportu publicznego. Autobusy wprawdzie mają dachy, ale w oknach nie mają szyb. Jak pada, okna przykrywa się brezentowymi zasłonami.Surprise, surprise: biuro UNDP na Fidżi wcale nie jest zatęchłe. Mieści się w jednym z najlepszych hoteli w mieście. Na mój przyjazd wy
Podróże przerywane płaczem dziecka 2007-09-30 18:52:00 Czasami podróże są przerywane tak nagle, jak zostały rozpoczęte. Rafał, mój brat, wyjechał w dosyć nieoczekiwanym momencie do Londynu, gdzie spędził kilka lat. Niedawno, w trudnych okolicznościach podjął decyzję o powrocie. Wiele rzeczy spadło wtedy na drugi plan, bo okazało się, że Bartek, mój bratanek ma autyzm.Rafał postanowił swoją historię opisać. Jeśli macie ochotę poczytać, zapraszam na http://autyzm-dziennik.blog.onet.pl
na wybory 2007-09-30 14:17:00 Po drobnej akcji logistycznej prawdopodobnie bede jedyna Polka, ktora odda swoj glos wyborach w ambasadzie w Urugwaju :) Wnioskuje tak rowniez po podejrzanym entuzjazmie, z jakim konsul odpowiada mi na mejle. Pozwole sobie zacytowac fragment oficjalnej korespondencji miedzy nami:"Pani Joanno,ten mail "dolecial" nieco opozniony. Teraz juz wiem, ze jest Pani relatywnie blisko."Tja...Z tej okazji wszystkim przerazonym poziomem kampani politycznej w Polsce dedykuje te oto piosenke:Ta piosenka zostala wykorzystana przez Luiza Inácio Lula da Silva podczas kampanii w 2002. Oto tlumaczenie tekstu mojego skromnego autorstwa:Ole, ole ole ola, Lula lá (wiele razy ;)bez strachu przed szczesciem, bez strachu przed szczesciem (sic!)Lula láswieci jedyna gwiazdaLula láwzrasta nadziejabez strachu przed szczesciem, bez strachu przed szczesciemLula láze szczeroscia,Lula láz cala pewnosciabez strachu przed szczesciem, bez strachu przed szczesciemole ole,...Lula lái wszyscy razemLula láswieci jedn
respekt 2007-09-29 15:02:00 cytujac Wyborcza, ktora ostatnio (zupelnie slusznie) zajmuje sie sprawami swiatowej wagi:"Lilly ma niecałe dwa lata. Co w niej niezwykłego? Perfekcyjnie zna mapę polityczną świata. Gdzie jest Brazylia? Madagaskar? Wybrzeże Kości Słoniowej? Paragwaj? Fidżi? Dziewczynka bez najmniejszego problemu pokazuje wszystkie te kraje na mapie. Naszym zdaniem - całkiem nieźle, jak na dwulatkę."(http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,4530552.html Podgorska tez jest pelna podziwu. Zwlaszcza z tym Fidzi.
dziwki w Porto Alegre 2007-09-29 11:01:00 Im bardziej Motriuk przywdziewa kapok Josepha Conrada, tym wieksza mam ochote opowiadac wam w stylu Bukowsky'ego, prosto i wulgarnie...Wiedzieliscie, ze prostytucja w Brazylii jest legalna?Oznacza to, ze kazdy czlowiek powyzej 18 roku zycia moze zrobic z wlasnym cialem co tylko zechce, moze je rowniez zareklamowac w lokalnej gazecie, podajac cene, wymiary i dane techniczne.Dlatego w gazecie "Zero Hora" mozna znalezc takie ogloszenia drobne:KROLEWNA Iwana, ta kobieta to przysmak. Luksus przyjemnosci poprzez bol, bez limitow 120 R$, dzwonic po 17. (pewnie: bo wczesniej musze odebrac dzieci ze szkoly)TRAWESTYTA Roxana, kto zobaczy nie zapomni. Byly Prezydent Juarez. (Byly prezydent Juarez?!)TARZAN, byly komandos, bedzie twoim misiaczkiem. Masaze rowniez dla mezczyzn, zwlaszcza po meskiej depilacji, tel... (niech mi ktos wyjasni, jak to dziala, bardzo prosze)Poza tym o prostytutki wszystkich plci i masci sa rowniez bohaterkami telenowel, tematem rozmow przy kolacji i najlepszym fantem na Read more: Porto
, Porto Alegre
Noc na morzu 2007-09-27 19:54:00 Poznałem wczoraj człowieka, który opowiedział mi swoją historię. Tak się złożyło, że nie wiem jak się nazywa, ani skąd jest. Pewnie już go nigdy nie spotkam. Wiem o nim tyle, że ma 25, może 30 lat, włosy ciemny blond i trudny do zidentyfikowania akcent. Może jest Niemcem, może Holendrem, a może Amerykaninem. Oto, co mi opowiedział."Kiedy stoję o północy na nabrzeżu portowym w Leutoce, boję się. Dzisiaj w nocy mam przepłynąć kilkaset kilometrów największego oceanu świata. Nie znam ludzi, z którymi płynę. O trzech członkach załogi wiem tyle, że jednym ze źródeł ich dochodu jest kradzież towarów z łajby. Na wszelki wypadek mam przy sobie niewiele więcej gotówki, niż potrzeba na zapłacenie za kurs. 12 dolarów w jedną, 12 dolarów w drugą. To 10 kilo bananów na targu. Albo butelka rumu. Mogłem wybrać kurs turystyczny, ale wtedy zapłaciłbym trzy razy więcej. Monstrualni dokerzy wnoszą na pokład kolejne skrzynie i parciane worki. Jes
Psychobójca 2007-10-12 01:00:00
...i jeszcze zdjęcia z weekendu 2007-10-08 17:43:00
Mon Dieu! We ev won ze game! 2007-10-08 15:39:00 Naród słynący z wrażliwości. Naród słynący z wyrafinowania. Naród, który oświecił świat i dał mu Balzaca i naleśniki. Naród, który nauczył nas nie dopijać drinków. Naród, tak wrażliwy, że posadził w swojej stolicy drzewa, aby obce wojska mogły maszerować w cieniu. Naród ten zwariował na punkcie rugby.Do niedzieli rano, byłem chyba jedyną osobą na Fidżi, która nigdy nie widziała meczu rugby. Czułem się z tego powodu nieco zmarginalizowany, bo od kiedy zaczęły się mistrzostwa, podczas wszelkich okazji towarzyskich, sport ten jest jedynym tematem do rozmowy. Postanowiłem się zintegrować. Miast dzień święty uświęcić snem do 10, wstałem o 6, wsiadłem w taksówkę i pojechałem oglądać mecz do Holiday Inn.Jedna ósma finału miała się okazać końcem przygody Francuzów z turniejem. Po pierwsze grali przeciwko Nowej Zelandii, od lat uważanej za najlepszą drużynę świata. Po drugie, nie pytajcie dlaczego, mimo że są gospodarzami, s
O poranku 2007-10-04 00:25:00 Bartek mnie ostatnio prosił, żebym powrzucał jakieś zdjęcia mojego domu. Zdjęć nie będzie, za to filmik. Tak mniej więcej wygląda kilka moich pierwszych minut dnia.
PEDET 2007-10-16 21:34:00 Podgórska studiuje socjologię. Będzie więc socjologiem. A ja studiuję "Development & International Relations" i w tym kontekście nawet nie wiem jak się nazywam. Postaram się to jednak objaśnić opisowo.Development to rozwój, a rozwój potrzebny jest tam gdzie go nie ma, czyli w krajach niedorozwiniętych, czyli rozwijających się. Studenci developmentu zajmują się więc ulepszaniem świata, który sam się nie zdołał ulepszyć. Development jest interdyscyplinarny, łączy ze sobą politologię z ekonomią, antropologię z socjologią i historię ze stosunkami międzynarodowymi, czyli wszystko ze wszystkim, czyli jesteśmy PEDETEM nauk społecznych. Na pierwszym piętrze ocet i mleko w woreczkach, na ostatnim abażury i kinkiety.Studenci developmentu muszą odbyć staż, czyli poukładać filtry w zatęchłych biurach ONZ na całym świecie, jak to zostało wcześniej ustalone (no nie wszyscy w ONZ, ale zdecydowanie wszyscy na całym świecie).I tak, Kris pojechał do Gaz
prawie tak jak w filmach 2007-10-16 18:53:00 Hej, jak sie masz, dawno sie nie widzielismy, co tam u ciebie slychac? W dobrym brazylisjkim stylu jest wypowiedzenie tej kwestii, dwukrotne glosne pocalowanie powietrza wokol twojej twarzy, oraz odpowiedz: tudo bem, tudo tranquilo! (wszystko w porzadku)Tak tez odpowiedziala moja sasiadka, a potem dodala, ze w sobote o osmej wieczorem trzech uzbrojonych mezczyzn zaatakowalo ja i jej chlopaka przed wejsciem do mojego budynku, ukradlo im samochod, portfele, telefony komorkowe i kurtki, po czym spokojnie odjechalo w kierunku centrum.Powtorze slowa klucze: 3 pistolety przystawione do glowy, moj blok, osma wieczorem. Ja mieszkam na parterze. Tego samego dnia rano pojechalam na wycieczke do parku narodowego Aparados da Serra, ja, nieswiadoma niczego blondynka, spedzialam czas podziwiajac osiem niesamowicie pieknych wodospadow, patrzac ponad 700 metrow w dol w kanionie Itaimbezinho i po raz pierwszy w zyciu jezdzac konno. Do domu wrocilam dopiero w niedziele.Brazylia jest jak dzungla, piekna
Klinika chorób tropikalnych 2007-10-15 01:09:00 Poczułem się ostatnio nieswój. Wciąż niewyspany, ociężały i spowolniony. Szybko się męczę i pocę, z krążeniem też coś jakby nie tak. Z początku się zaniepokoiłem, ale zdenerwowanie szybko ustąpiło dumie: toć to choroba prezydencka.Udałem się dziś do kliniki na badania. Klinika wygląda jak barakowóz na Petrobudowie. Stan kadrowy: lekarz (1), sekretarka (1). Pan lekarz był miły, nie powiem. Zaczął od tego, że taki młody chłop, a do lekarza chodzi. Osłuchał, popukał, zmierzył ciśnienie. "Za wysokie" powiada. "Chyba za niskie" mówię. "Wysokie powtarza". "Za niskie" drążę. Jednak za wysokie. Może dlatego, że się u lekarzy denerwuję (mamo, wiesz jak jest).Pan lekarz powiedział mi żebym jadł zdrowo i wypisał receptę. Pytam: "A co to"? "Witaminy". "A to już biorę". Wykreślił. "A to?" "Paracetamol". "A to już biorę". Wyrzucił receptę. Pozostaje mi zdrowo się odżywiać.Swoją drogą to producenci paracetamolu mają chyba najlepszy lo
2007-10-18 11:36:00 Zmieniam kraj i ide na wybory. Bede glosowac w ambadadzie polskiej w Urugwaju ;)
|